Monti trafił do nas dość późno i trafił w dość specyficznym dla nas okresie- musielismy uśpić poprzedniego briarda i nie byłam w stanie czekać ani chwili dłużej na nowego członka rodziny. W tym bardzo smutnym dla nas momencie pomogli nam Ala i Michał Iskra, Ania Vogt i Sylwia Hęciak bez których Montiś nie byłby dzisiaj z nami, i w tym miejscu chciałabym im serdecznie podziękować:) Dzięki Wam mamy tego kudłatego urwisa, który ma okazje mi zwiewać do lasu żeby poganiać sarenke o zmroku:) ale i tak go baardzo kocham i nie wyobrażam sobie jak mogłoby być inaczej- dzięki:)